Temat postu: Re: A jednak quadowcy "dbają" o swój wizerunek...
Wysłany: 12 Paź 2009, 16:39
Towarzystwo Jurajskie
Rejestracja: 16 Sie 2005, 15:04 Posty: 759 Zdjęcia:3 Miejscowość: Częstochowa
Ja bym tam nie szufladkował wszystkich quad'owców jako bezmózgich dresiarzy rozjeżdżających lasy, rzeki i itp. To tak samo jakby powiedzieć że wszystkie kobiety to beznadziejni kierowcy.
A do tego czy nie ma gdzie jeździć na quadach to też bym się nie zgodził – tor w Biskupicach i pustynia Siedlecka. O ile się nie mylę to w gminie Janów jest też wytyczony szlak motokrosowy.
[center]materiały kartograficzne zamieszczone za wiedzą i zgodą Wydawnictwa Compass Obrazek[/URL][/center]
Niestety w kamieniołomie w ogrodzieńcu policja dość często straszy quadowców którzy zamiast oglądać się przez ramię wolą jezdzić w lesie. pół biedy jeśli jeżdżą duktami, gorzej gdy niszczą roślinność. Zwierzęta już się chyba przyzwyczaiły do chałasu- sam będąc ostatnio na grzybach widziałem sarny które na widok kilku motocykli enduro podniosły jedynie głowy. Warto by zalegalizować jazdę na wszelkiej maści maszynach w nieczynnych kamieniołomach i piaskowniach.
Zwierzęta już się chyba przyzwyczaiły do chałasu- sam będąc ostatnio na grzybach widziałem sarny które na widok kilku motocykli enduro podniosły jedynie głowy.
Sarny to nie problem, chodzi o zwierzęta, które rzadko się widuje albo wcale, bo tak bardzo są płochliwe...
Clon1 napisał(a):
Warto by zalegalizować jazdę na wszelkiej maści maszynach w nieczynnych kamieniołomach i piaskowniach.
Co przez to rozumiesz ? Wiesz, że to tereny mające właściciela i to on musi się zgodzić ?
powinno pomóc im przestać być wandalami, tak żeby wilk był syty i owca cała jak mówi znane przysłowie.
Czyli szantaż. Albo społeczeństwo coś zrobi, albo dalej będziemy jeżdzić "leśnymi duktami".
Jak człowiek łamie wszelkie możliwe normy, to można mu pomóc wsadzając go do pierdla.
Jak np. mam pomóc kierowcy łamiącemu wszelkie przepisy ruchu drogowego?
_________________ Terroryści, którzy zajęli fabrykę wódek i likierów piąty dzień nie mogą sformułować żądań.
" Panująca wśród jeżdżących quadami kultura "macho" to swoista mieszanka pogardy dla innych, dla prawa, plus brak wyobraźni i lekceważenie własnego bezpieczeństwa
Pomijając kilka postów na forach internetowych, nikt specjalnie nie przejął się wypadkiem, który zdarzył się pod koniec września na terenie budowy obwodnicy: kompletnie pijani quadowcy wjechali w wykop i zostali przebici metalowymi prętami. Jedna osoba zmarła, dwie trafiły do szpitala.
Krótka kwerenda w archiwach prasowych ujawnia, że takie przypadki to tylko czubek góry lodowej. Pod nim kryje się wybuchowa mieszanka zmian obyczajowych, głupoty i ignorancji. Bo takie przypadki to nie wyjątki od reguły, to już reguła. Największa część ofiar wypadków z udziałem quadów to dzieci i małoletni. Rekordzista miał tylko trzy lata. Zginął na początku września w Przełazach, kiedy 11-letniemu kierowcy quada pies wbiegł pod koła i musiał gwałtownie skręcić. Quad się przewrócił i przygniótł trzylatka.
Quad stał się ulubionym prezentem na komunię i urodziny. Jest tańszy od jeepa, bardziej "odjechany" od roweru i motoroweru i każdy może nim jeździć bez prawa jazdy - bo quady jeżdżą tam, gdzie policja nie może albo nie chce i gdzie nikt by nie przypuszczał, że może dojść do wypadków samochodowych: w parkach narodowych i rezerwatach, w lasach, na terenach budowy i wszędzie tam, gdzie normalny pojazd nie daje rady. Quady rozjeżdżają tam przyrodę, płoszą zwierzynę, wyganiają turystów ze ścieżek i - zabijają się nawzajem. Panująca wśród quadowcow kultura "macho" to swoista mieszanka pogardy dla innych, dla prawa, plus brak wyobraźni i lekceważenie własnego bezpieczeństwa. Wystarczy rzut oka na fora, gdzie bohaterzy na czterech kołach ze szczerym zdumieniem narzekają na wściekłych rolników, którzy grożą przejeżdżającym przez ich wioskę quadowcom pięścią. Dla tych quadowców rozjeżdżanie pola to po prostu fajna zabawa. W Tatrach potrafią nawet rozjeżdżać Dolinę Kościeliską. A na Dolnym Śląsku upatrzyli sobie Góry Sowie i rezerwat przy Ślęży.
Ta ukryta w lasach i chaszczach Dolnego Śląska wojna z turystami i rolnikami toczy się bez udziału policji, straży leśnej i strażników miejskich. Być może to się zmieni, kiedy wejdzie w życie nowe prawo drogowe, przewidujące, że quadami będą mogły poruszać się tylko osoby w kasku i powyżej 14. roku życia, obowiązkowo posiadające specjalne prawo jazdy, których pojazd będzie musiał być zarejestrowany podobnie jak samochód. Projekt nie rozwiązuje jednak większości problemów - a w dodatkowo utrudnia życie uczciwym i cywilizowanym quadowcom, którzy szaleją w ramach prawa na prywatnych terenach, stosują zabezpieczenia i nie narażają życia innych uczestników ruchu. W przyszłości oni będą ponosić karę za zachowanie nieodpowiedzialnych "machos", bo z ich winy będą musieli się rejestrować, i przejść dodatkowe szkolenia.
Quadomania jest niebezpieczna, ale to nie powód, aby państwo wkraczało, aby quadowców chronić przed nimi samymi. Wystarczy, jeśli państwo chroni pozostałych uczestników ruchu, turystów, przyrodę i dzieci przed nieodpowiedzialnymi hazardzistami. Tego nowe prawo nie gwarantuje, bo nadal większość nieodpowiedzialnych wybryków będzie miała miejsce tam, gdzie ono nie sięga: w lasach, gdzie policja nie kontroluje. Dlatego należałoby rozważyć metodę, którą stosuje kilka innych państw europejskich: zakaz poruszania się quadów po drogach publicznych w ogóle i zakaz posługiwania się nimi osobom poniżej 18 lat. Wtedy każda próba dotarcia do lasu na quadzie byłaby już nielegalna i mogłaby być kontrolowana przez policję, która i tak patroluje drogi publiczne. Odpowiedzialni quadowcy musieliby zostawić swoje pojazdy na specjalnie dostosowanych terenach (jakich jest coraz więcej) albo je przewieźć na lawetach. W niektórych gminach w Polsce władze współpracują z klubami quadowców, oddając im odpowiednie tereny i zapewniając im bezpieczeństwo (jednocześnie czuwając nad zachowaniem bezpiecznych warunków). W ten sposób państwo zaciskałoby pętlę na nieodpowiedzialnych szaleńców i ułatwiłoby życie rozsądnym quadowcom. Bo w interesie nas wszystkich nie jest, aby zwalczać quady i ich wielbicieli, w naszym interesie jest, aby cały ten proceder ucywilizować i uczynić bardziej bezpiecznym i odpowiedzialnym.
Zwierzęta już się chyba przyzwyczaiły do chałasu- sam będąc ostatnio na grzybach widziałem sarny które na widok kilku motocykli enduro podniosły jedynie głowy.
Ja widziałem misie w Tatrach wyjadające ze schroniskowych śmietników, łosie i dziki w mieście.
Zapytaj się pierwszego lepszego lesnika, czy to dobre, że zwierzyna przyzwyczja się do człowieka?
_________________ Terroryści, którzy zajęli fabrykę wódek i likierów piąty dzień nie mogą sformułować żądań.
Jeżeli mi sąsiad sra w ogródku, to jaką ugodę mogę z nim zawrzeć?
Wytyczyć mu fragment mojego ogródka do srania?
Wybudować mu sławojkę?
Nie! Wezmę kija i popędzę.
Z tej całej dyskusji wyłania się pogląd, że za jeżdżenie po lesie odpowiedzialni są ci, którzy z kładami nic wspólnego nie mieli. To oni mają rozwiązywać problemy nieodpowiedzialnych ludzi jeżeli chcą miło wypocząć w lesie, czy w górach.
Jeszce raz mówię. Jak ktoś kupuje kłada, to ma myśleć podczas zakupów, a nie cedować problem miejsca do jeżdżenia na pozostałych.
_________________ Terroryści, którzy zajęli fabrykę wódek i likierów piąty dzień nie mogą sformułować żądań.
Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum Nie możesz edytować swoich postów na tym forum Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum Nie możesz dodawać załączników na tym forum